Wydział: NE
Wiek: 26 Dołączył: 27 Maj 2005 Posty: 1471 Skąd: zza kulis
Wysłany: 2007-02-28, 16:06 Jaki człowiek, taka moralność.
W portalu „Onet” pojawił się dziś tekst pod tytułem „Spowiedź po włosku”, włoski dziennikarz wyspowiadał się w 24 kościołach na terenie Włoch z wyimaginowanych grzechów, dotyczących jednak spraw ważnych i zarazem bardzo aktualnych: eutanazji, eksperymentów na komórkach macierzystych, prostytucji, aborcji, życia z związku z wyznawcą islamu.
Co ciekawe w większości przypadków odpowiedzi księży spowiedników były rozbieżne, zgadzali się co prawda w temacie potępienia aborcji, ale już nie w temacie dotykającym eutanazji. Niektórzy księża szli po prąd oficjalnej doktryny Kościoła Katolickiego, nie uważając za złe, czynów które są powszechnie przez Kościół postrzegane jako poważne grzechy.
Mimo, że artykuł spotkał się z powszechną krytyką władz kościelnych, to eksperyment włoskiego dziennikarza bardzo dużo mówi, nie tylko o współczesnym Kościele Katolickim, ale przede wszystkim o tym jak różne mogą być ludzkie drogi i że nie zawsze podążanie za oficjalnym katalogiem zasad moralnych jest słuszne. Każdy system jest tak naprawdę pewnego rodzaju konstruktem, zarówno religia, jak i całe społeczeństwo i system gospodarowania. Nie mówię tutaj o tym, że są one dziełem jakiś spiskowców czy teoretyków, którym udało się wcielić w życie swoje wizje naprawy czy zmiany świata. Pojawił się naturalnie mimo, ustanawiając kolejny etap ewolucji cywilizacji, nie znaczy to jednak, że mając korzenie w cywilizacji jest bytem od niej odrębnym nie dającym się objąć, zbadać czy wykazać w obrębie jego funkcjonowania pewnych zasad czy idei. Tak samo jest z całym społeczeństwem, podobnie z religią.
Każdy system opiera się na określonym zbiorze zasad, zwykle są to zasady wyrażone w sposób abstrakcyjny po to, by móc je zastosować do wielu różniących się między sobą konkretnych przypadków. Ktoś powiedział kiedyś, że każdy system niezależnie od stopnia skomplikowania, w końcu napotka na sytuację, której rozwiązać nie będzie w stanie za pomocą reguł na których jest ufundowany.
Wydaję mi się, że do religii to stwierdzenie pasuję idealnie. Czy przestrzeganie zasad moralnych uznanych za oficjalna linię Kościoła jest zawsze słuszne? Ja jako zatwardziały antyklerykał stwierdze, ze oczywiście ze nie, ale chrześcijanin stwierdzi zgoła co innego. W końcu Kościół nie jest nieomylny, a sama historia zna wiele przypadków błędów nieomylnej instytucji. . Tutaj dochodzi jeszcze ważniejsza sprawa - ludzki rozum i ludzkie sumienie, w chrześcijańskim wymiarze, w wymiarze personalistycznym. Człowiek dzięki rozumowi jest w stanie oceniać słuszność bądź niesłuszność danych działań, to dzięki sumieniu jest on w stanie wybrać między dobrym a złym czynem czy ich oceną.
W jednym z przypadków, spowiadający się powiedział księdzu, że ma AIDS i jednocześnie ma dziewczynę z którą chcę współżyć, ale jest on też katolikiem i wie o kościelnym zakazie stosowania prezerwatyw. Duchowny odradził mu stosowanie prezerwatyw! I co ten człowiek ma teraz zrobić? Może oczywiście żyć w czystości, ale jak wiemy takiej drogi nie chce wybrać, jedyną słuszną drogą jest stosowanie prezerwatyw, choć z punktu widzenia katolickiej ortodoksji jest to nie do pomyślenia.
System zawodzi, bo ma do czynienia z człowiekiem, każdy system prędzej czy później okaże swoją niemoc, co nie znaczy, że należy go odrzucić. Ja bym powiedział inaczej, systemu moralnego nie należy odrzucać, ale jakkolwiek to zabrzmi trzeba czasem naginać jego zasady, być elastycznym. Owa elastyczność musi jednak znajdować się cały czas w obrębie danego systemu, nie może przerodzić się w relatywizm. Ten punkt widzenia jest bardzo łatwy do obalenia na gruncie logiki. Zdaję sobie z tego sprawę, w końcu gdzie zaczyna się linia, rozgraniczającą moralność systemu od amoralności i kiedy naginając zasady stajemy się orędownikami relatywizmu....dobre pytanie, na które nie znajdziemy odpowiedzi, wszak najprostsze prawdy są najbardziej banalne. I tutaj człowiek posiłkując się rozumem i własnym sumieniem musi wybierać, często są to wybory trudne, często dotyczą wyboru mniejszego zła, i takie jest właśnie życie. Nie do się go zamknąć w statyczny system prawd, które zawsze będą działać, człowiek musi sam wybierać.
(text ten został napisany natchniony przez znajomego, zatwardziałego chrześcijanina, praktykującego, który zwrócił mi uwage na ten artyukuł, mimo że jego zdanie było zgoła inne, czyt. bardzo krytykanckie, ja mimo swojego stosunku do kościoła starałem sie podejść maxymalnie obiektywnie.)
Ja uważam, że z tymi zasadami moralnymi jest jak z wolnością, człowiek powinien byc wolny i móc robić wszystjko co mu się podoba ale pod jednym warunkiem, jego wolnośc nie może naruszac wolności drugiego człowieka. Tak też powinno byc z zasadami, do których człowiek się stosuje i wg których żyje, nie mogą one wykrzywiać kręgosłupa moralnego innych ludzi ani, każdy powinien żyć jak chce niezależnie od tego czy jest chrześcijaninem, żydem, wyznawcą islamu, buddyzmu czy też innej religii jest tylko jedna zasada: nie można swoim postępowaniem krywdzić innych ludzi, nawet jeśli czyjaś krzywda warunkuje nasze szczęście. Dlatego bezwarunkowe uzależnianie swojego życia od norm jakiejkolwiek religii jest krzywdą wyrzadzaną samemu sobie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum