Wysłany: 2009-02-01, 13:27 Dopytka z mikrobiologii technicznej u prof. Elimera
Hej!
Może ktoś z Was miał kiedyś dopytkę z mikrobiologii i chciałby się podzielić informacjami jak ona wyglądała, Czy prof. zadaje pyt. na które nie odpowiedziało się w swoim zestawie czy zadaje pyt. z innych zestawów? Czy dużo osób oblewa dopytkę? Piszcie wszystko co wiecie Pozdrawiam
w sumie ciężko to nazwac dopytką, gdyż jest to praktycznie egzamin ustny. Losuje się zupełnie nowy zestaw. Do tego gość się raczej czepia itp. Dość dużo osób oblewa dopytkę (chyba tylko po to żeby miał co robić w sesji poprawkowej ).
Ja jestem po i jakoś przeżyłam A miałam w poniedziałek. Odniosłam inne wrażenie... Ale fakt coś umiałam. ON woli szczegóły. Bez wstępów. Od razu nazwy łacińskie albo inne konkrety. I nie trzeba się rozgadywać. No ale trzeba coś wiedzieć i nie mylić się w nazwach! A tak naprawdę to wszystko zależy od zestawu
Najpierw się losuje i jak się w miarę odpowie, to jest pytanie ratunkowe z tej pracy co się źle napisało wcześniej.
U niego to jest tak - jak chce uwalić to uwali jak nie chce to pomoże.
A poza tym mówił, że nie lubi osób, które przychodzą na ostatnią chwile, tzn. jak jest do wyboru poniedziałek lub wtorek i w poniedziałek przychodzi 3 osoby to zakłada, że we wtorek przychodzą ci, którzy powiedzmy 'liczą na farta' i go oczywiście nie otrzymują... I do tego przychodzi full osób i się wkurza, że dzień wcześniej siedział, a teraz musi słuchać bzdur.
Po prostu - do tego trzeba się nauczyć! I to tej nieszczęsnej łaciny!... I liczyć na dobry zestaw... Ale najlepiej tej co było na wykładzie, to będzie zadowolony A tak będzie się czepiał - 'na wykładzie więcej podawałem'...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum