Wykładowca wrocławskiej Akademii Ekonomicznej polecił studentom, by na egzamin przychodzili z napisaną przez niego książką. W nagrodę odpytywał ich tylko z wcześniej zaznaczonych przez nich fragmentów.
Profesor Zdzisław Knecht jest autorem podręcznika "Zarządzanie i planowanie marketingowe". Właśnie tę książkę trzeba było przynieść na egzamin, żeby bez trudu go zdać. Profesor - jak twierdzą jego studenci - daje im do wyboru dwa sposoby zaliczenia egzaminu: można dostać pytanie ogólne albo przyjść z jego książką i otrzymać pytanie z zaznaczonego fragmentu. Przy czym zakreśla go przed wejściem sam student. Warunek jest jeden - każdy egzaminowany ma osobisty, podpisany egzemplarz książki. - Większość z nas poszła na egzamin z podręcznikiem profesora i większość go zdała. Ale to nie fair, że w ten sposób profesor zwiększa sprzedaż swojej książki - uważa jeden ze studentów III roku Wydziału Nauk Ekonomicznych.
Skargi na profesora Knechta dotarły do władz uczelni. Prof. Aniela Styś, dyrektor Instytutu Marketingu AE, ocenia jego postępowanie jako naganne: - Od studentów powinniśmy wymagać wiedzy, ale i umiejętności korzystania z różnych źródeł, otwarcia na wiele horyzontów.
Podobnie sprawę ocenia dr Krzysztof Rudno-Rudziński, prorektor Politechniki Wrocławskiej ds. studenckich: - To wykorzystywanie swojej pozycji. Z tą sytuacją wiąże się inna sprawa: wielu uczonych żyje w przekonaniu, że jako jedyni dysponują pełnią wiedzy w danej dziedzinie. Na politechnice wielu autorów zgodziło się umieść swoje opracowania w ogólnodostępnej bibliotece cyfrowej.
Profesor Knecht nie zaprzecza, że polecał swoje wydawnictwo. Tłumaczy, że studenci przynosili kserokopie i inne podręczniki. Przyznaje jednak, że większość miała jego opracowanie: - To naturalne, że wybrali książkę swojego wykładowcy. Nie zabiegam o większą sprzedaż, bo nie korzystam na niej. Zyskuje na tym jedynie wydawnictwo. Jedynym zyskiem są lepiej przygotowani studenci i prestiż. Jestem rozczarowany ich reakcją. Przecież nie chodzi o to, by uczyć się na pamięć definicji. Moja książka może być mapą, według której będą szukać rozwiązań różnych problemów. Jeśli zadam im listę pięciu książek, to połowa nie zaliczy materiału - argumentuje.
Profesor Aniela Styś: - Poprosiłam profesora o zmianę zasad egzaminu.
Zdzisław Knecht zobowiązał się, że je zmieni, ale nie teraz. - Nadal będzie to egzamin ustny, rozszerzę za to listę lektur do pięciu.
Wydział: NE
Wiek: 26 Dołączył: 27 Maj 2005 Posty: 1471 Skąd: zza kulis
Wysłany: 2007-03-07, 20:41
Mialem z kolesiem zajęcia - powiem tak: Jak dla mnie jest na prawde dobrym pedagogiem, swietnie prowadzi zajęcia, wiele z nich wyniosłem. Wiec jak za prowadzenie zajęc daje mu 5. A patent z książką? Owszem, od poczatku bylo wiadomo ze mozna miec kopie jego ksiazki na egzamie, z tą praktyka na uczelni nie spotkałem sie po raz pierwszy(juz nie bede wymienial nazwisk, bo mimo wszystko nie wypada), i sadze ze sporo osób z Was, studentów, również trafilo na takich egzaminatorów. Potępiam takie coś, ale nic innego zrobić nie moge - jest to wyciaganie kasy od i tak niezamożnego studenta, zwykle chamstwo i tyle, ale prawda jest taka, jak chcesz zaliczyc dobrze(a czasami wogole zaliczyc) to musisz grać na ich zasadach. Koniec kropka.
Potępiam takie coś, ale nic innego zrobić nie moge - jest to wyciaganie kasy od i tak niezamożnego studenta, zwykle chamstwo i tyle, ale prawda jest taka, jak chcesz zaliczyc dobrze(a czasami wogole zaliczyc) to musisz grać na ich zasadach. Koniec kropka.
a od kiedy to student nie kupuje książek Nie każda uczelnia ma tak rozbudowaną bibliotekę aby każdy miał egzemplarz dla siebie na dany semestr. W tym konkretnym przypadku wykładowca polecał właśnie swoją literaturę , więc o co tyle szumu. Mamy tak trudne przedmioty i tak dużo nauki ,że każdy kto tylko daje nam możliwość lżejszego podejścia do danego przedmiotu powinien być noszony na rękach a nie atakowany . To jest moje zdanie i kropka
_________________ Pielęgnuj to co w Tobie ganią ! To właśnie TY !
Wydział: NE
Wiek: 26 Dołączył: 27 Maj 2005 Posty: 1471 Skąd: zza kulis
Wysłany: 2007-03-07, 23:46
ktosik napisał/a:
a od kiedy to student nie kupuje książek Nie każda uczelnia ma tak rozbudowaną bibliotekę aby każdy miał egzemplarz dla siebie na dany semestr. W tym konkretnym przypadku wykładowca polecał właśnie swoją literaturę , więc o co tyle szumu. Mamy tak trudne przedmioty i tak dużo nauki ,że każdy kto tylko daje nam możliwość lżejszego podejścia do danego przedmiotu powinien być noszony na rękach a nie atakowany . To jest moje zdanie i kropka
Ja nie kupuje ksiazek, jak moge to wypozyaczam(rzadko),pozyczam od znajomych(czesciej) a najczesciej kseruje - i tak robi wiekszosc osób, jakie znam. A sugerowanie zakupu ksiazki sygnowanej wlasnym nazwiskiem, plus ona ma nam pozwolic zdac egzam(jako jedyna właściwa) to nie jest hmm..etyczne.
Wydział: NE
Dołączył: 04 Lip 2006 Posty: 161 Skąd: Breslau
Wysłany: 2007-03-08, 02:09
Nie wiem do czego ten temat- chyba nie terroryzuja Was wykladowca- nie masz ksiazki to nie zdales wypieprzaj do ksiegarni to pogadamy. Kto sie obryje temu wisi z czego go spytaja- jest przygotowany na szerszy zakres pytan, swietnie dostanie od 4 wzwyz. Ale jest tez grupa studentow, ktora lubi konkretne informacje i nie ma zamiaru pochlaniac masy ksiazek z danej dziedziny i dlatego bardzo dobrze, ze wykladowca okresla scisle czego wymaga. Ludzie przestancie sie doszukiwac wszedzie jakichs spiskow i ukladow! Co z tego, ze poleca albo nawet, ze naciska zeby kupic ksiazke jego autorstwa- jego wymagania sa subiektywne (kazdy wykladowca kieruje sie wlasnym zakresem) wiec oczywiste, ze to maja byc teksty jego autorstwa.
Az mi zal tego palanta, ktory zglasza takie rzeczy. Jejku straszne wykladowca okrada go biedaka- nie chcesz kupywac ksiazki to nie- to sie naucz na zapas, z tej ksiazki, z innej jeszcze i jeszcze innej, z korzyscia dla ciebie, bedziesz madry i jeszcze zaoszczedzisz. Ale niech nie odzywa sie w imieniu wszystkich studentow i nie skamle do wladz uczelni, nie zgrywa pilnego swietego obroncy ucisnionej braci studenckiej wykorzystywanej i terrozryzowanej przez okrutnego pana wykladowce, oszusta i naciagacza. Tylko potwierdza sie, ze kretyni sie znajda wszedzie. Teraz pewnie sa z siebie dumni, ze pokonali 'zlo i niemoralne' praktyki wykladowcy i dzieki nim wszyscy beda mieli po rowno, czyli w ramach rewanzu (no bo skoro nie podobalo im sie kiedy bylo latwo i przyjemnie to widocznie sa bardzo ambitnymi ludzmi) doje.... sie im trudny test albo opisowke z bibliografii na strone A4.
Wydział: NE
Wiek: 95 Dołączył: 07 Lip 2006 Posty: 17 Skąd: ojjjj z 300km bedzie
Wysłany: 2007-03-09, 11:28
Dokladnie zgadzam sie z kolegą, jestem na 1 roku Ne i mialem do czynienia z podniesieniem oceny dzieki zakupionemu i podpisanemu skryptowi. Jesli komus to nie odpowiada to nie kupuje, jesli ktos chce miec wyzsza ocenene wyda te 20 zl. Mozna mowic ze to nie moralne i nie fair, ale ludzie jestescie ekonomistami, myslcie logicznie, wolicie zeby was trzepali na egzaminach, dawali komisy, a wy przez cala sytuacje wydawali kilkaset zlotych na korepetycje????
Postepujac w ten sposob wykladowca idzie wam na reke, i jest po prostu realista. Wie ze przedmiot jest kompletnie nieprzydatny, po co macie wiec tracic cenny czas kiedy mozecie zajac sie czyms ciekawszym. Koles ktory to zglosil jest kompletnym ignorantem. Myslal chyba ze dostanie za to medal. Zamiast tego caly rok bedzie mial przesra** na egzaminach, i zamiast cieszyc sie zyciem studenta bedzie siedzial nad jakimis glupotami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum