Wydział: NE
Wiek: 26 Dołączył: 27 Maj 2005 Posty: 1471 Skąd: zza kulis
Wysłany: 2007-06-20, 14:23 Prawdziwe wakacyjne życie koncertowe w Polsce
Zapomnijmy o The Rolling Stones, Red Hot Chili Peppers i festiwalu Open'er. Prawdziwe wakacyjne życie koncertowe toczy się w Polsce gdzie indziej
Już dziś w Mikołowie zagra zespół Universe. Tak jest, ten sam Universe, który w 1983 roku straszył z opolskiej sceny (a potem z każdego programu radiowego i telewizyjnego) piosenką "Mr Lennon" z niezapomnianym tekstem: "Dosięgło cię aż pięć kul/By zadać śmiertelny ból". Ktoś przypuszczał, że grupa od lat nie istnieje? Nic z tego. Universe nie jest obecny w mediach, ale działa. I to intensywnie. Kto chce sobie przypomnieć ten i inne przeboje grupy, nie musi jednak pędzić specjalnie do Mikołowa.
Lista koncertów umieszczona na stronie grupy przekonuje, że Universe prędzej czy później pojawi się gdzieś w najbliższej okolicy. Z jednym zastrzeżeniem - nie ma co liczyć na to, że zagra w którymś ze znanych klubów w mieście wojewódzkim. Pieszyce, Chróścień, Ruda Śląska, plac papieski w Sosnowcu, rynek w Tworógu, amfiteatr w Muszynie - to tylko niektóre z planów koncertowych grupy na najbliższe miesiące.
Dawne gwiazdy, legendy sprzed lat i bohaterowie jednego przeboju solidarnie krążą po lokalnych imprezach muzycznych w całej Polsce. Obiekt westchnień nastolatek z lat 80. Papa Dance tylko w ostatnich tygodniach odwiedził Kostrzyn, Police, Szczytno, Dobre Miasto i Dzierżoniów. Za wygraną nie dają bracia Molęda (jeden z nich śpiewał z Robertem Chojnackim, drugi był wokalistą LO27). W najbliższych dniach można ich oglądać w Cybince i Moryniu.
Na Dniach Bielska-Białej grał Gang Marcela - zespół, który w latach 80. wylansował kilka przebojów country z piosenką "Tyle złamanych serc" na czele. W drugim obiegu koncertowym funkcjonuje nawet - wydawałoby się - postać tak po "Tańcu z gwiazdami" popularna jak Ivan Komarenko. W jego wakacyjnych planach koncertowych są występy w Zielonej Górze na Dniu Województwa Lubuskiego, na plaży w Bornym Sulinowie oraz w kozienickim amfiteatrze na pikniku Radia dla Ciebie. W ubiegłym roku na jego koncert w podwarszawskim Raszynie ściągnęło kilka tysięcy osób. Lokalny stadion ledwie mieścił wszystkich widzów.
Kultura festynu
Według jakiego klucza układany jest program tych imprez, najlepiej pokazują najbliższe plany grupy Lombard (a jakże, istnieje, choć z klasycznego składu gra w niej tylko Grzegorz Stróżniak). Otmuchów - Dni Otmuchowa, Kańczuga - Dni Kańczugi, Międzychód - Dni Międzychodu, Myszyniec... nie, nie Dni Myszyńca, lecz 30. Kurpiowskie Miodowanie. Spora część takich koncertów to imprezy finansowane bądź współfinansowane przez miasto lub gminę. W Polsce gmin jest prawie 2500. Ich kulturotwórcza siła jest ogromna. Nawet jeśli za organizację imprez rozrywkowych dla mieszkańców przynajmniej raz w roku bierze się tylko część z nich, tworzy się znaczący rynek koncertowy.
Oczywiście prestiż takich imprez podnosi występ jakiejś prawdziwej (najlepiej znanej z telewizji) gwiazdy. Ale koszt ściągnięcia topowego wykonawcy to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych (np. Kayah z półplaybacku bierze 35 tys., Wilki na żywo - 45 tys.). Gdy gminy nie stać na KOMBII czy Dodę, można sięgnąć po Universe czy Lombard. Nazwy też znane, a wyjdzie taniej.
Stawki zależą od wielkości imprezy, czasu występu, tego, czy będzie on zagrany na żywo, czy z playbacku. Samorządy są najbardziej hojne w szczególnych okolicznościach - na przykład przy okazji organizowania imprez dożynkowych. Cena ściągnięcia pomniejszej gwiazdy to 5-10 tys. zł. W rynkowej niszy nieźle funkcjonuje całkiem spora grupa wykonawców.
Są to zresztą nie tylko wykonawcy krajowi. Po Polsce hasa także stado podupadłych zachodnich gwiazdek. In-Grid, która kilka lat temu zabłysła tanecznymi przeróbkami piosenek Edith Piaf, zobaczyć można było ostatnio na Dniach Polic. Bad Boys Blue - niemiecki zespół dyskotekowy z lat 80. - zagra w Baranowie Sandomierskim, Przęsławicach koło Grójca i Ostródzie. Kate Ryan - dance'owa wokalistka z Belgii, która szczyt popularności miała kilka lat temu - odbywa po Polsce prawdziwą trasę koncertową: Skwierzyna, Wodzisław Śląski, Dni Ziemi Drawskiej, Suwałki, Ełk.
Największą aktywność wykazuje jednak niezapomniane Boney M . Przeglądając programy rozmaitych imprez, można odnieść wrażenie, że bez legendy muzyki disco nie może odbyć się dziś w Polsce żaden koncert. Tyle że Boney M rozpadło się swego czasu na trzy formacje, z których każda ma prawo do nazwy. Nie wiadomo więc, na który z klonów zespołu akurat się natkniemy na Dniach Siedlec czy imprezie w Baranowie Sandomierskim. Ale czy to ważne? Grunt, że każdy z tych zespołów gra te same znane wszystkim przeboje z najlepszego okresu Boney M.
To zjawisko łatwo obśmiać. Że kicz, granie do kiełbasek, obciach, popłuczyna. Nic bardziej błędnego. Na tych samych imprezach grają często także nasze gwiazdy z najwyższej półki. W programie Dni Siedlec obok Boney M figuruje Kayah. Dni Polic obok występu In-Grid kusiły widzów koncertem Myslovitz. A Doda w najbliższym czasie zagra na stadionie w Rypinie, w ośrodku sportu w Gołuchowie i amfiteatrze w Blachowni.
Kultura w promocji
Oba światy - ten "gwiazdorski" i ten gwiazdorski - przenikają się także na dużych imprezach realizowanych przez stacje radiowe czy telewizyjne. Radio ZET i Polsat zapraszają na serię imprez "Przebojowe lato". Zobaczymy na nich między innymi: Myslovitz, KOMBII, Papa Dance i Boney M. Konkurencyjne "Hity na czasie" (odpowiadają za nie Radio Eska i TVP) to między innymi występy Kasi Kowalskiej, Jet Set i Kate Ryan. Trochę harlequina dla uszu - może to i mało wyrafinowane, ale gdyby nie takie występy, większość ich widzów w ciągu roku w ogóle nie poszłaby na żaden koncert.
Podupadłe gwiazdy przyciągają skutecznie i wielkomiejską publiczność na koncertach organizowanych przez centra handlowe. W ubiegłym roku Boney M i Lombard grali na urodzinach sieci M1 w Krakowie i podwarszawskich Markach. Koncerty w supermarketach to nie polska specyfika. Tyle że w Stanach Zjednoczonych to sposób na promowanie młodych gwiazdek kierujących swoją muzykę do nastoletniej publiczności. U nas to rozrywkowa subkultura dla każdego - obok przygasłych gwiazd w centrach handlowych pojawiają się bohaterowie seriali i telewizyjni prezenterzy.
Gdy w latach 90. w Polsce sieci radiowe rozpoczęły obyczaj organizowania darmowych koncertów, mówiło się o psuciu rynku muzycznego. Dziś winą za zły stan polskiego rynku muzycznego obarczane są rozgłośnie radiowe, firmy płytowe, a najczęściej piractwo i ceny oryginalnych płyt. Zapominamy, że widz przyzwyczajony do "fastfoodowego" kontaktu z darmową muzyką pomiędzy watą cukrową a promocją w sklepie AGD nie wyda kilkudziesięciu złotych na płytę czy bilet.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum