Rok temu chciałem nauczyć się tańczyć, chodziłem na kurs 4 miesiące, ale musiałem przestać bo partnerka stwierdziła, że musi się do matury uczyć. Może zrobiła to bo nie mogła ze mną wytrzymać w parze? Nie wiem. Bardzo chciałbym nauczyć się tańczyć, ale nie wiem czy się wyrobię bo priorytetem jest wspinaczka, którą zaczynam praktycznie od zera.
Cóż, niektórzy nazywają taniec: "niewinną grą wstępną" (to tak apropo zaczerwienienia )
Ciekawe, czy uda się nam zacząć realizować swoje hobby/plany/zajęcia na pierwszym roku studiów..
Wracając do tematu:
znam wiele osób,które uczą się tańczyc tylko dlatego,że to jest modne. To stanowczo złe podejście. Później na parkiecie taka para wygląda sztywno, nie tańczy sercem, duszą, tylko wyuczonymi krokami.. Żenada..
Cóż, niektórzy nazywają taniec: "niewinną grą wstępną" (to tak apropo zaczerwienienia )
to jak katia, pykamy trójkąta? ...w sensie ten - na wszelki wypadek dla ścisłości - nie z Richiem (bez urazy chłopaku ale średnio mnie kręcisz ) tylko wiesz
Richie napisał/a:
na parkiecie taka para wygląda sztywno, nie tańczy sercem, duszą, tylko wyuczonymi krokami.. Żenada..
ostrożnie z tą żenadą Richie - nie wypowiadaj się tak jakbyś był ekspertem bo pewnie zielonego pojęcia o tym nie masz - też nie jestem fanem tańczenia tylko i wyłącznie dlatego że to jest modne ale na tyle na ile zdążyłem potańczyć to wiem że tańczenie naprawdę mniej wyuczonymi krokami wymaga nie tylko wieluuu godziń ćwiczeń ale i niemałego talentu oraz wyczucia rytmu - jeżeli jednak znajdzie się para, która dopiero się uczy to moim zdaniem, nawet pomimo pierwszej sztywności i schematyczności, chwała i szacunek im za samo próbowanie
Wydział: IE
Wiek: 26 Dołączyła: 08 Mar 2005 Posty: 2486 Skąd: w cieniu 71
Wysłany: 2008-08-12, 21:39
kolos napisał/a:
Richie napisał/a:
Cóż, niektórzy nazywają taniec: "niewinną grą wstępną" (to tak apropo zaczerwienienia )
to jak katia, pykamy trójkąta?
w sensie figurę geomtryczną o trzech niewspółliniowych wierzchołkach? Czy instrument muzyczny, perkusyjny z grupy idiofonów?
kolos napisał/a:
też nie jestem fanem tańczenia tylko i wyłącznie dlatego że to jest modne ale na tyle na ile zdążyłem potańczyć to wiem że tańczenie naprawdę mniej wyuczonymi krokami wymaga nie tylko wieluuu godziń ćwiczeń ale i niemałego talentu oraz wyczucia rytmu - jeżeli jednak znajdzie się para, która dopiero się uczy to moim zdaniem, nawet pomimo pierwszej sztywności i schematyczności, chwała i szacunek im za samo próbowanie
Ja osobiście nawet nie spotkałam ludzi, którzy tańczą tylko dlatego, że jest to modne. Owszem, otwieranie szkół tańca jest modne. Przez te wszystkie wesole tańczenia z gwiazdami na tefałenach na kursy tańca jest zdecydowanie większy popyt. Ale faktem jest, że jeśli ktoś nie lubi tańczyć, to tego nie robi, bo taniec [jako taki wyćwiczony i już z opanowanymi ruchami] jest dla ludzi, którzy to naprawdę czują. Długo mogłabym o tym pisać...ja to czuję
Wydział: ZF
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Sie 2008 Posty: 102
Wysłany: 2008-08-12, 22:14
katia, niestety zdarzają się ludzie którzy podążając za modą idą uczyć się tańczyć.
Ale ja mam nadzieję, że taniec wciąga wszystkich, nawet takich, którzy poszli na lekcje pod presją (bo dziewczyna mi kazała) lub podążając za modą.
Ja pamiętam, co mi powiedziano na pierwszej lekcji tańca: Każdy umie tańczyć! Każdy to potrafi, bo leży to w naturze człowieka. Trzeba się tylko wsłuchać w siebie i to poczuć.
Tak, tańczyłam turniejowo taniec towarzyski.
Przerwałam ze względu na przeprowadzkę.
Potem znowu zaczęłam, ale musiałam przerwać ze względu na prawo jazdy i maturę.
A teraz bardzo żałuje.
Nie mam szans znaleźć partnera, który miałby zapał do tańca i co najważniejsze poczucie rytmu! Bez tego ani rusz na parkiet!
Richie, takiś cfany To może sam zaprezentuj jak tańczysz niesztywno, sercem i duszą No, ciekawa jestem
A co do tej atrakcyjności i uczuć. Coś w tańcu jest takiego, co przyciąga dwie połówki. Najbardziej znane pary turniejowe z S klasą (najwyższą) to zazwyczaj małżeństwo
Wydział: ZF
Wiek: 23 Dołączyła: 03 Sie 2008 Posty: 102
Wysłany: 2008-08-13, 07:56
vidla, jeśli tańczysz tańczysz na turniejach, to zauważ, że bardzo dużo czasu spędzasz ze swoim partnerem. Przygotowania, wyjazdy, itd. Jeśli naprawdę się temu oddajesz, to... twój partner staje się jedynym mężczyzną w twoim życiu, którego tak naprawdę poznajesz dobrze. Może to jest cała tajemnica?
na pewno czesto sie tak zdarza. Co prawda nie znam sie na tancach turniejowych i parach. Moim zdaniem duzo osob, ktore tancza zawodowo swoich partnerow traktuje wylacznie jako partner taneczny. Przeciez tyle osob, ktore tancza zwiazane sa z innymi osobami. wszystko zalezy czy miedzy nimi jest to 'cos', wiec nie ma co generalizowac. Chyba na pewno musza sie dobrze znac i rozumiec. A czasami to do zwiazku jest za malo.
BTW zauwazyliscie, ze wokol tego tematu pojawia sie zadziwiajaco duzo watkow(milosc, zwiazek, nawet higiena;d)
vidla, jeśli tańczysz tańczysz na turniejach, to zauważ, że bardzo dużo czasu spędzasz ze swoim partnerem. Przygotowania, wyjazdy, itd. Jeśli naprawdę się temu oddajesz, to... twój partner staje się jedynym mężczyzną w twoim życiu, którego tak naprawdę poznajesz dobrze. Może to jest cała tajemnica?
Dla sprostowania... Tańczyłam Oczywiście, że dużo czasu spędzałam ze swoim partnerem, ale nie wyobrażam sobie, żeby mnie z nim wiązało większe uczucie. On był jedynie partnerem do tańca, a nie partnerem przez całe życie. W tym tkwi różnica... że my udawaliśmy w Rumbie, że sie kochamy, bo tak trzeba było... a nie, bo tak było w rzeczywistości. Prawdę mówiąc dużo było sprzeczek.. bo tu nie nadąża za nowymi figurami, bo to tamto... i siamto... Ale to wszystko przecież rzecz normalna. Treningi czynią mistrza
Szczerze pisząc miałem na myśli coś zupełnie innego.
Parę,która tańczyć nie potrafi, a nawet się nie stara tańczyć do rytmu, a jeżli już ktoś napomni temat kursu tańca to "oni" są pierwsi, tak,tak chodzą i w ogóle tyle czasu poświęcają... a na parkiecie tańczą tylko rumbę,salsę i to koniec. Więc na jakiejkolwiek dyskotece w 70% czasu siedzą.
Fakt,że są też takie pary,które się dopiero uczą, ale ja akurat o takich nie wspominam.
I nikomu nie robię zarzutu,że źle tańczy
Szczerze mówiąc sam nie jestem w tym dobry,dlatego się za 'to' nie biorę
Proste.
Nie zgodzę się powyższym komentarzem. Para, która chodzi na kurs z całą pewnością nie siedzi na dyskotece. Nawet nie masz pojęcia, jak taniec wciąga. Działa jak narkotyk. Jak do tego włączysz odpowiednią muzykę (chociażby Cassie - Kiss Me), i zatańczysz do tego Rumbę... to dopiero poczujesz jaki świat jest piękny (ale fantazję mam ).
Richie napisał/a:
zczerze mówiąc sam nie jestem w tym dobry,dlatego się za 'to' nie biorę
I tak na koniec... Co mnie okłamujesz? Coś innego pisałeś
godzina 20.40 - radzę sobie lepiej przypomnieć <groźba
Wydział: IE
Wiek: 26 Dołączyła: 08 Mar 2005 Posty: 2486 Skąd: w cieniu 71
Wysłany: 2008-08-14, 11:51
Richie napisał/a:
Parę,która tańczyć nie potrafi, a nawet się nie stara tańczyć do rytmu, a jeżli już ktoś napomni temat kursu tańca to "oni" są pierwsi, tak,tak chodzą i w ogóle tyle czasu poświęcają... a na parkiecie tańczą tylko rumbę,salsę i to koniec. Więc na jakiejkolwiek dyskotece w 70% czasu siedzą.
Fakt,że są też takie pary,które się dopiero uczą, ale ja akurat o takich nie wspominam.
a tak zapytam z ciekawości - znasz takich ludzi?
Ludzie, którzy uczą się tańczyć wykorzystują swoje umiejętności, w koncu nie po to się uczą, żeby poźniej siedzieć w miejscu, gdzie muzyka gra A poza tym raczej jest pewna dowolność w wyborze kursu, więc jeżeli ktos chce sie uczyxc rumby, to to robi, proste i moze zatnczyc rumbę do chociazby r'n'b jak vidla wyżej napomknęła
Skoro już rozmawiamy o Rumbie do muzyki r'n'b...
to przypomniał mi się mały dowcip...
Pokaz tańca w pewnej szkole w Lubinie.
Rodzice, nauczyciele, uczniowie - tysiące widzów....
Za konsolą prawdopodobnie Dj R. z Profesorem od fizyki, który oznajmił, że bardzo dobrze zna się na sprzęcie.
Dwie pary na parkiecie. W tym ja, ze swoim byłym turniejowym partnerem.
Płyty podpisane. Była nawet kilka razy próba...
Włącza się muzyka... Muzyka się rozkręca...
I co się okazuję? Że to nie ta! My pokazujemy, że to nie ta...
A Dj-eje nic na to..
Więc my zaczynamy ratować sytuację i tańczymy nie do tego co trzeba
I teraz tak sobie pomyślę po paru latach...
Jak mogłam tańczyć jive'a (najszybszy taniec) do walca angielskiego?
Śmiech na sali
Ale jak widać - wszystko można
Tylko nurtuje mnie jedno pytanie..
Czy ktoś się wtedy domyślił?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum