Debilny "dziennikarz" - "pobierają z internetu nielegalne treści" - w świetle prawa "nielegalnymi treściami" może być conajwyżej pornografia dziecięca, a nie utwory objęte prawem autorskim.
Ponadto - nawet jeżeli uznać rozprowadzającego za "złodzieja" - to oznacza wyłącznie ciasnotę umysłową. Osoba powielająca "bez zgody autora" (znaczy że jak komuś napiszę o czym była książka - i nawet zacytuję, to też powielam "bez zgody autora"?) nie okrada go z niczego, nie pozbawia go praw autorskich, nie odbiera mu żadnej zapłaty - może mu conajwyżej obniżyć ilość potencjalnych zysków ze sprzedaży. Toteż skoro tylko o to chodzi - to należałoby zakuwać w dyby nieprzychylnych recenzentów.
Na koniec argument typu prostego jak budowa cepa: w czasach Szekspira praw autorskich nie było, a sztuka miała się całkiem nieźle.
_________________ "Kiedy ludzie są tego samego zdania co ja, mam zawsze wrażenie, że się pomyliłem." - Oscar Wilde
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum