forum UE Wrocław


Wyszukiwarka pracowników UE Wrocław: GooglePrzeszukaj forum oraz stronę główną UE

Regulamin forum | Strona główna UE | Plan zajęć | ZF info | NE info | IE info
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Wolne Oprogramowanie (zachęta)
Autor Wiadomość
jul 



Wydział: Absolwent UE
Wiek: 28
Dołączył: 07 Mar 2005
Posty: 3015
Skąd: Sułów/Wrocław
Wysłany: 2006-02-14, 21:33   Wolne Oprogramowanie (zachęta)

Chcę trochę o tym napisac, bo mimo, że coraz więcej ludziom wiadomo, to dalej instytucje, szkoły, uczelnie używaja oprogramowania, które jest popularniejsze, ale napewno nie lepsze i dużo droższe.

Zanim przedstawie całą sprawe chce zauważyc, że gdyby nie wolne oprogramowanie to forum nie istniałoby. Darmowy i otwarty skrypt "phpbb2" jest właśnie takim oprogramowaniem, a ta modyfikacja (by Przemo) istnieje dzieki "otwartości/wolności" oprogramowania. Wolne - czyli o dostepnym kodzie i możliwości swobodnego modyfikowania tego kodu, to właśnie zrobił Przemo. Trzeba zauważyc, że ani grupa phpbb2, a ni Przemo nie pobierają z tego tytułu żadnej kasy, co jest też założeniem. Swoja drogą - forum działa dzięki serwerowi Apache i bazie danych MySQL które także są przykładami takiego oprogramowania. Każdy może sobie sciągnąc to wszystko z internetu.

Dobra, to tyle wstępu. Teraz wyobraźcie sobie świat bez Microsoftu: Ofisa, Internet Explorera, Windowsa itp, itd... Trudne?...

Co wam mówią takie nazwy: Linux, OpenOffice, K3b, KMail, Firefox, Kadu, Gimp, Xine, xmms? Niewiele?... Jeżeli tak, to tekst jest dla ciebie ;) Wszystkie te programy są doskonałymi zamiennikami komercyjnych aplikacji. Podam odnośniki i zrzuty ekranu. I tak mamy: System operacyjny linux np. Ubuntu, pakiet biurowy OpenOffice.org, program do wypalania płyt K3b , klient poczty KMail, Dobrze znany wszystkim Firefox, klient GG - Kadu (bez reklam ;) często używam) Kadu , zaawansowany program do obróbki zdjęc, tworzenia grafiki (w stylu Corela, Photoshopa) Gimp , Odtwarzacz filmów, DVD itp. Xine , dobry zamiennik winampa xmms (zrzuty z pulpitów gdzie jest uruchomiony).

Tyle zachęty. ;)

Polecam takie stronki jak:
-> Ruch na rzecz Wolnego Oprogramowania
Dużo na ten temat, nawet bardzo dużo. Jest nawet petycja do rządu, można sie podpisac.
-> http://www.opensource.linkor.com.pl/index.php
Przykładowe aplikacje, dlaczego za darmo itp....
-> www.gnu.org
tłumaczenie części serwisu

Może jeżeli doczytaliście już do tego miejsca, to zastanówcie się czy nie warto ściągnąc oprogramowanie z internetu całkowicie legalnie i za darmo, mie mozliwoś jego modyfikowania i kopiowania bez żadnych kłopotów... po co biegac po pirackich stanowiskach w poszukiwaniu najnowszego windowsa, albo Offica? ;)

Taka ciekawostka na koniec. Artykul zaczerpnięty z czytelnia.ubuntu.pl


" Dlaczego nie lubimy Microsoftu?

Wstęp

Wejdź na jakąkolwiek uczelnię i porozmawiaj ze studentami. Wejdź na jakiekolwiek forum komputerowe i porozmawiaj z użytkownikami. Wejdź do sklepu, fryzjera, mechanika - wszędzie znajdą się jego wrogowie. Jednak mimo całej tej nienawiści i wielkich zarzutów, na pytanie "jakich firm produktów używasz" Microsoft będzie odpowiedzią stanowczej większości. Dlaczego tak nie lubimy giganta z Redmond? Czemu ogromna większość użytkowników tak gani nie tylko produkty firmy, ale i samego wytwórcę?

Taki ten Microsoft duży, taki bogaty, a okrada mniejszych. Robin Hood z Billa Gatesa żaden, ale czy ten multimilioner i dzieło jego życia są aż tak źli?

Skopiowane i to kiepsko

IDE (Integrated Desktop Environment), GUI (Graphical User Interface) - pozostawiają wiele do życzenia, jeśli chodzi o prawa autorskie. Nie można oczywiście odebrać Microsoftowi praw do tego, że to głównie dzięki niemu okienka stały się popularne na świecie. Jeśli jednak autor książki ma prawo do układu rozdziałów, samego konceptu, fabuły, to czy Apple - firma, która jako pierwsza zastosowała okienka - nie ma do nich praw autorskich? Niestety, dla firmy Apple, sąd orzekł inaczej, nazywając sam wygląd okienek "wirtualną tożsamością", która w USA nie podlega ochronie prawami autorskimi. Cóż, orzeczenie sądu to jedno, a niesmak, jaki pozostaje i świadomość pewnego intelektualnego plagiatu pozostają w sercach użytkowników.

Użytkownicy Apple'ów mówią "The only thing original on XP is "P"" (Jedyną oryginalną rzeczą w XP jest "P" (przyp. red.) trudno nie przyznać im racji, kiedy porównać wygląd Luny (domyślnego interfejsu XP) i interfejsu zaproponowanego przez Apple w OS X. MS pierwszy raz zaprezentował swój nowy produkt, Windows XP, na pokazie w wigilię opublikowania oficjalnej wersji OS X. Apple już raz sparzył się, pozywając Microsoft do sądu pod zarzutem łamania praw autorskich, tym jednak razem nie chodzi o sam wygląd okien, ale także o bardzo dokładne odwzorowanie użytecznych narzędzi będących komponentami systemu OS X jak iTunes, iMovie, iDVD, AirPort, etc.

Windows Media Player 9 - Przez dziesięć lat maleńka firma Burst.com rozwijała i patentowała technologię umożliwiającą elektroniczne przesyłanie plików audio i video. Od 1999 roku Burst.com i Microsoft pracowały razem przez dwa lata, jednak kiedy sektor IT przechodził ciężki okres, ich kontakt się urwał i Microsoft zaoferował milion dolarów za globalne prawa do ich oprogramowania, ofertę tę Burst.com odrzucił. Pod koniec roku 2001, Microsoft ogłosił "trzeciej generacji technologię strumieniowego przesyłania grafiki", która wydawała się być produktem Burst.com. W tej chwili sprawa mająca na celu ustalić prawa autorskie tej "technologii trzeciej generacji", czyli Windows Media Player 9, jest opóźniana przez giganta z Redmond, który w trakcie śledztwa nie był w stanie ujawnić kompletnej korespondencji z Burst.com. Jak się okazało, z archiwum usunięte zostały m.in. zapisy rozmów między firmami, do dziś dnia trwa nakazane przez sąd postępowanie mające na celu odzyskanie informacji z kopii bezpieczeństwa. Microsoft jednak zarzeka się, że informacje takie nie podlegają procesowi "backup'owania".

DoubleSpace (Stac/Stacker) - Oprogramowanie i systemy stawały się coraz to większe i większe, zajmując coraz więcej miejsca na dysku. Dyski były drogie (czas przeszły słowa były odnosi się do czasu ponad dziesięć lat temu (przyp. red.)). Istnieją sposoby na "upchnięcie" danych - algorytmy komputerowe sprawiające, że dane zajmują mniej miejsca (zupełnie jak składanie kawałka papieru by mógł się zmieścić do kieszeni). Wielu ludzi napisało programy do kompresji i dekompresji danych, ale wszystkie one zostały stworzone jako osobne narzędzia. Pewna mała firma z San Diego (Stac) zdecydowała, że może dodać takie narzędzie do systemu w taki sposób, że kiedykolwiek coś się zapisze (bądź odczyta) plik automatycznie zostanie spakowany (rozpakowany) w sposób przezroczysty (niezauważalny (przyp. red)) dla użytkownika. Produkt firmy nazwany Stacker okazał się sukcesem. Ludzie kochali go. W tamtym czasie o wiele taniej było kupić Stacker'a niż inwestować w dysk twardy. Użytkownicy nie musieli wiedzieć czegokolwiek o użytkowaniu tego programu, wystarczyło go zainstalować i Upychacz (tak brzmiałoby dosłowne przetłumaczenie nazwy Stacker (przyp. red.)) zajmował się upychaniem. Niestety wtedy pojawił się Microsoft. Najpierw stosując się do filozofii Bila Gates'a (a także i firmy z Redmond), która zdaje się traktować jedynie o wygrywaniu i przejmowaniu kontroli Stacker został skopiowany i wydany jako DoubleSpace "innowacyjne narzędzie do upychania danych". Ciekawe podobieństwo. W tym samym czasie Stacker został zablokowany dla systemów MS w ich kolejnych wydaniach.

Reżyser i producent Roger Avary, pozwał Microsoft oskarżając go o kradzież pomysłu stworzenia wirtualnego studia jogi. Pomysł zbliżony do jego koncepcji pojawił się w grze Yourself! Fitness na konsolę Xbox.

Pomysł zbliżony do koncepcji Avary'ego został wykorzystany w grze Yourself! Fitness dla konsoli Xbox. Pozycja ta oferuje kompletny program treningowy, obejmujący 500 różnych ćwiczeń (od jogi po Pilates), a także dietę i inne elementy zdrowego stylu życia. Wirtualna prowadząca o imieniu Maya dobiera je dla indywidualnych potrzeb użytkownika. Gra w ubiegłym miesiącu pojawiła się w amerykańskich sklepach. Avary, od lat pracownik branży firmowej i konsultant doradzający producentom gier video, pod koniec roku 2002 rozpoczął współpracę z gigantem z Redmond. Efekt współpracy przedstawiony firmie Microsoft nie doczekał się finalizacji.

Sendo, brytyjski producent telefonów komórkowych, oskarżyło Microsoft o kradzież tajemnic produkcyjnych odnoszących się do inteligentnych telefonów komórkowych i próbę usunięcia go z rynku. Obie firmy współpracowały ze sobą, choć nie można nazwać tej współpracy udaną. Sendo zarzuca gigantowi z Redmond m.in. nie wywiązywanie się z warunków umowy i przywłaszczenie sobie tajemnic produkcyjnych. Według brytyjskiej firmy, Microsoft od dawna starał się wejść na rynek oprogramowania stosowanego w telefonii komórkowej, jednak żaden z wiodących producentów aparatów nie zgodził się na współpracę. Sendo zarzuca, że w takiej sytuacji Microsoft opracował tajny plan zakładający przechwycenie tajników produkcyjnych i ekspertyzy technicznej ich firmy, rozpoznania jego rynku i bazy klientów. Następnym krokiem giganta miało być wywołanie kryzysu finansowego Sendo i doprowadzenie do upadku firmy celem przejęcia praw autorskich do jej technologii na drodze postępowania upadłościowego.

Intertust Technologies oskarżył Microsoft o pogwałcenie praw patentowych dotyczących DRM (Digital Rights Management), ich systemu ochrony i zarządzania prawami autorskimi, w szeregu produktów giganta z Redmond, od Xbox przez Office aż po sam system operacyjny - Windows. Po 3 letnim procesie sądowym Microsoft podpisał umowę łagodzącą opiewającą na jednorazową wypłatę 440 milionów dolarów, dzięki której zapewnił sobie licencję na używanie całego spornego oprogramowania.

Strategia: Fear, Uncertainty, Doubt

Microsoft = FUD. Techniki marketingowe Microsoftu zyskały własną nazwę, jest znana jako FUD. Microsoft powoduje strach, niepewność i powątpiewanie w konkurencję oraz jej produkty.

Faza 1 - To nieistotne.
Microsoft przekonuje ludzi, że nie ważne, co Stac ma składając w tym samym momencie obietnice, że oni jako firma stworzą nową i lepszą metodę kompresji. Będą pakować lepiej, szybciej, dawać możliwości rozszerzania, a co najważniejsze za darmo i nie będzie to jakiś dodatek wymyślony przez nikomu nieznanych programistów, a fragment systemu opracowany przez wiarygodnych pracowników z Redmond. Dzięki takim obietnicom obniżono sprzedaż produktów Stac'a i jego popularność na rynku.

Faza 2 - Niech to będzie niekompatybilne.
Skoro Microsoft opracował właśnie nową wersję DOS'a (i Windows'a) wystarczyło jedynie upewnić się, że na nowej wersji oprogramowanie Stac'a nie będzie działało poprawnie. Oczywiście programiści Stac'a byli sprytni i szybko poprawili oprogramowanie, tak by było kompatybilne z nową wersją Windows'a i DOS'a, niestety sam fakt, iż ich produkt spowodował straty sprawił, że wielu klientów straciło do nich zaufanie. Należy pamiętać, że kiedy Microsoft opracował własną metodę kompresji (nazwaną DoubleSpace), miała ona liczne błędy (tzw. "robaki" (przyp. red)) w wyniku, których pliki ulegały zniszczeniu. Co ciekawe, z pewnością przypadkowo, pliki wchodzące w skład aplikacji Microsoft'u nie ulegały zniszczeniu, "zjadane" były jedynie pliki konkurencji.

Faza 3 - Przekalkuj to (ze słabym efektem).
Kolejna wersja DOS'a (MS-DOS 6.0) miała już produkt Stac'a wbudowany w system. Stac nie był już potrzebny. Nie chodzi o to, że skopiowana została funkcjonalność, skopiowane zostały zamysł, design i implementacja. Microsoft skopiował Stac'a w takim stopniu, że został pozwany do sądu i przegrał! Oczywiście produkt MS nie osiągnął zapowiadanych przez firmę rozdmuchanych haseł reklamowych i obietnic. W większości przypadków niedomagał porównując go ze Stackerem.

Faza 4 - Sprowadź to do "litery prawa".
Microsoft przeważnie używa prawników by zmiażdżyć konkurencję, by doprowadzić do jej bankructwa, bądź przynajmniej zajmowania ich sprawą sądową (co spowalnia prace developerskie i rozprasza firmę) kiedy programiści MS poddawali procesowi wstecznej inżynierii (z ang. reverse engineering (przyp. red)) produkt konkurencji. W tym wypadku nie było inaczej. Stac pozwał Microsoft za pogwałcenia praw patentowych, a Microsoft kontr pozwał Stac za "niepoprawne użycie" dokumentacji systemowej w Stackerze. Według MS, Stac "nielegalnie" poddał procesowi wstecznej inżynierii MS-DOS by zyskać informacje i dostęp do nieudokumentowanych wołań systemowych. Najwidoczniej, Microsoft chciałby móc samemu rozpracowywać wstecz produkty konkurencji, w tym samym momencie chroniąc swe produkty przed rozkodowaniem poprzez prawne zastraszenie. Raz Microsoft przegrał, ale to się już nie liczyło. W tym czasie Stac był już zdruzgotany i stracił koncentrację, ich produkt był już nieistotny. Microsoft wykorzystał wiadomości odkryte w trakcie procesu by przeprogramować odpowiednie fragmenty kodu (które bezprawnie ściągnęli) by być zgodnym z prawem. Zmienili kilka fragmentów by nie łamały praw patentowych, koniec zarzutów możliwych ze strony Stac'a.

Faza 5 - MS wygrał, więc porzuć ten produkt.
Skoro celem jest wygrana, a nie produkt, wiele razy kiedy Microsoft wygrywa (niszcząc przeciwnika) porzuca tym samym kontrowersyjny produkt. Kogo to zresztą obchodzi - celem jest zgniecenie konkurencji bądź wygrana, a nie jakość usług oferowanych dla konsumenta. Więc gdzie podziała się automatyczna kompresja danych w późniejszych wersjach systemów MS? Nie ma czegoś takiego. Kogo obchodzą konsumenci - konkurencja została zniszczona i nikt nie już będzie próbował sił z MS w tej dziedzinie. To był cel. Produkt Microsoftu był do tego stopnia nafaszerowany błędami, że ludziom do dziś dzień pozostał zły smak po automatycznej kompresji danych, teraz wierzą że nie warto ufać takim technologiom. Co prawdopodobnie nie obchodzi Microsoft, jako że teraz nie muszą wspierać pakowania no i konkurencji już nie ma. Jedynie konsumenci i Stac na tym stracili.

Obietnice z fazy pierwszej powodują, że ludzie zaczynają się zastanawiać czy powinni kupować produkty konkurencji, skoro MS da im lepsze za jedynie kilka tygodni (czy miesięcy) i to za darmo. Fakt że zajmie to cztery razy więcej niż obiecane nigdy nie jest rozpatrywany. MS nigdy nie dorasta do swoich obietnic, ale korzysta ze strachu przed kupowaniem złej wersji i w ten sposób zwalnia sprzedaż konkurencji.

W fazie drugiej produkt konkurencji zaczyna źle funkcjonować na skutek zmian w systemie wprowadzonych przez MS. Wielu ludzi pomyli się twierdząc ze to "inne firmy" nie są tak dobre jak Microsoft, kiedy naprawdę to Microsoft powoduje "przypadkowe" łamanie się programów "innych firm". Więc użytkownicy są niepewni tego czy produkt konkurencji będzie działał z nową wersją, kiedy zaś produkt Microsoftu ma gwarancję poprawnego działania. Nie powinno być wątpliwości ale jednak zawsze są. Jest prawie pewne, że MS spowoduję niepoprawne działanie produktu konkurencji i że konkurencja to poprawi, ale straty są spowodowane już samym złym działaniem. Faza czwarta nabiera rozgłosu i powoduje, że ludzie wątpią czy mniejsza firma przetrwa. Techniki te działają znakomicie, sprawdzając się za każdym razem gdy konsumenci sięgają po produkt Microsoftu.

Microsoft z pewnością nie miał na celu niszczenia danych. Raczej pewne jest, że DoubleSpace został przetestowany jedynie z aplikacjami ich produkcji, nikt nie troszczył się czy będzie kompatybilny z konkurencyjnym oprogramowaniem.

Niechęć do monopolistów

Ludzie nie lubią monopolistów. W USA firmy jak IBM (monopol wytwórczy), Standard Oil (monopol na surowce naturalne), AT&T (monopol na usługi publiczne) ucierpiały nie tylko na skutek pozwów sądowych, wszystkie one w oczach narodu zostały przyrównane do krwiożerczych gigantów, a ich postępowanie zostało potępione. W Polsce prawie każdy spotkał się z krytycyzmem względem Telekomunikacji Polskiej S.A. (kwestia podobna do AT&T w USA - monopol na usługi publiczne). Monopol giganta z Redmond jest może bardziej subtelny, jako że obejmuje standarty i architektury kontrolujące design dzisiejszego oprogramowania.

Microsoft już dawno jasno przedstawił swoje zamiary, to co widzimy teraz ma jakoby stanowić pierwszy krok na ścieżce do dominacji i zwycięstwa. Firma pracuje w kierunku kieszonkowych komputerów które mogą przenosić podpisy cyfrowe, pieniądze, czy bilety lotnicze albo teatralne; w kierunku maszyn faksowych nowej generacji, telefonów z ekranami, systemów nawigacji samochodowej; w kierunku prowadzonej przez Microsoft interaktywnej telewizji, sieci biurowych, czy bezprzewodowych i co najważniejsze, w kierunku agresywnej roli Microsoftu w samym Internecie. Dzięki połączeniu tych i innych gałęzi dzisiejszych komputerów, a także dzięki wykorzystywaniu kontroli nad architekturą, która zarządza tymi połączeniami Microsoft stoi przed procesem całkowitej przemiany znanego nam świata komputerów.

Microsoft vs. Netscape. O tym konflikcie słyszał prawie każdy kto ma telewizor bądź czyta gazety. Jest to jeden z głośniejszych procesów sądowych ostatniego dziesięciolecia. Netscape, producent znanej przeglądarki internetowej Netscape Navigator, oskarżył Microsoft o nielegalne zmuszanie swoich klientów (użytkowników systemu Windows) do instalacji przeglądarki internetowej własnej produkcji. Prawdą jest, że instalacja Windowsa 95 (będącego w czasie procesu nowością na rynku) wymaga instalacji programu Internet Explorer. Gigant z Redmond odpowiedział, że IE jest integralną częścią systemu, a załączanie nowej funkcjonalności do systemu Windows jest prawnie zapewnione dla Microsoftu.

Kolejnymi zarzutami w kierunku firmy z Redmond było wypłacenie ponad 400 000 dolarów sprzedawcom komputerów za nie sprzedawanie oprogramowania Netscape. Firma ta usiłuje się dowieść, że Microsoft stara się powstrzymać użytkowników przed używaniem taniego oprogramowania jakim jest Netscape Navigator w sposób iście monopolistyczny. Patrząc na te działania z perspektywy czasu, można powiedzieć, że posunięcia firmy Billa Gatesa osiągnęły skutek, jako że wg. ostatnich szacowań ponad 80% internautów korzysta z ich przeglądarki.

RealNetworks, jeden z czołowych providerów stream-media pozwał Microsoft pod zarzutem nielegalnych działań monopolistycznych w celu wyrządzenia krzywdy rywalom medialnym. Real zarzuca gigantowi z Redmond to, że każdy użytkownik, czy tego chce czy nie jest zmuszony do zainstalowania ich oprogramowania do odtwarzania multimediów. Straty rywala na skutek działań Microsoftu szacowane są na miliard dolarów. Dodatkowe zarzuty mówią o tym, że twórcy komputerów domowych są zmuszani przez kontrakty monopolisty do instalowania jedynie załączonego oprogramowania do obsługi multimediów, co jawnie szykanuje inne produkty jak choćby RealOne. Ponadto Microsoft odmówił podania szeregu zabezpieczeń systemowych, co nie pozwoliło Realowi na ich bezpośrednie uwzględnienie w produkowanym oprogramowaniu. Należy podkreślić, że sąd orzekł już w przypadku konfliktu Microsoft vs. Netscape, że sposób w jaki gigant z Redmond utrudnia innym firmom dostęp do swojego interfejsu systemowego jest nielegalny.

Microsoft próbuje ukraść Internet. W depresje wprowadzić może fakt, że nie jest to plan tak nierealny jak ten w "O dwóch takich co ukradli Księżyc". Ostrzeżenie przed takimi działaniami zostało wysunięte przez Scotta McNealy, przedstawiającego Sun Microsystems. Standarty internetowe są teraz otwarte. McNealy uważa, i nie można się z nim nie zgodzić, że w najbliższym czasie Microsoft może podjąć próby dostosowania tych standardów do swoich potrzeb, a co za tym idzie ich kontrolę i wpisanie swoich produktów na stałe w podwaliny Internetu. McNealy obrazuje ten proces na przykładzie swojej żony próbującej zrobić zakupy na Internecie przez portal safeway.com korzystając z przeglądarki internetowej Netscape Navigator. Wystarczającym przykładem niech będzie komunikat "Safeway.com jest zoptymalizowany na potrzeby Internet Explorera. Inne przeglądarki, jak Netscape, nie są wspierane przez serwis".

Już teraz McNealy ostrzega także przed technologią .Net i "MS net passport". Pokazując na przykładzie innych przypadków, że kiedy mowa o Microsofcie "pierwszy strzał jest zawsze za darmo". Tak w tym wypadku miałoby być i z technologią .Net, która z początku darmowa, kiedy przekona do siebie odpowiednią publikę i przeciągnie na swoją stronę portale internetowe, stanie się w pełni komercyjnym i płatnym produktem. W ten sposób użytkownicy zostając przyzwyczajeni do darmowego produktu, będą zmuszeni używać płatnego w przyszłości zapewniając gigantowi z Redmond olbrzymi i stabilny rynek.

Unia Europejska orzekła, że sposób prowadzenia działań marketingowych Microsoftu jak i sam system mocno powiązany z takimi narzędziami jak Media Player jest mocno monopolistyczny i zjawisko to ma tendencje rosnące. W kolejnych krokach postępowania sądowego Komisji Europejskiej została nałożona grzywna na giganta z Redmond, od której ten się odwołał, postępowanie apelacyjne jest w toku.

Według danych zaprezentowanych przez Microsoft jak i szacowań przeprowadzonych przez liczne serwisy internetowe przewiduje się, że "średnia" jednostka PC, do instalacji systemu Longhorn (następca Windowsa) będzie musiała składać się z:

* procesor z podwójnym rdzeniem pracujący na 4 do 6GHz,
* minimum 2 gigabajty RAMu,
* aż do terabajta dysku twardego,
* wbudowany jedno gigabitowy port Ethernetowy,
* połączenie bezprzewodowe 802.11g,
* procesor graficzny, który działa 3 razy szybciej niż te, które w sklepach znajdziemy dziś (wg artykułu z kwietnia 2004 roku).

Zawodność i przeciwdziałanie jej

Nie ma systemów niezawodnych. W każdym znajdzie się dziura, każdy może się "zawiesić". Jednak dla urzędów państwowych ważne jest to jak z błędem się uporać. Cytując wypowiedź przedstawiciela rządu Japonii. "Jeżeli jesteś Rządem Japonii i zainstalowałeś oprogramowanie Microsoftu jako wszystkie swoje systemy i cokolwiek pójdzie nie tak, to naprawa usterki jest w rękach Microsoftu. Musisz zaufać ich programistom. Jeśli zainstalowałeś Linuksa, twoi programiści mogą sami działać, znaleźć problem i samodzielnie go naprawić." To bardzo mocny argument za oprogramowaniem Open Source.

Nie obraź się kiedy cię okradniemy

Microsoft słynie także z ciekawych kontraktów nawiązywanych z firmami, z którymi współpracuje. Jednym z głośniejszych przypadków była sprawa w Japonii. Microsoft został oskarżony o zmuszanie firm takich jak NEC, Hitachi, Fujitsu czy Sony, które chciały pre-instalować Windowsa na swoich komputerach do podpisania umowy odbierającej im prawo pozwania Microsoftu, nawet jeśli Microsoft użył by ich opatentowanych technologii. Microsoft zgodził się wycofać klauzulę, utrzymując że wszystkie ich działania miały na celu zwiększenie satysfakcji klientów.

Złożoność, użyteczność i jakość

Firma to produkty, a produkty firmy MS są... No właśnie, są bardzo zawodne i kłopotliwe. Myślę, że nie trzeba wyliczać zawodności programów takich jak Microsoft Outlook (średnio raz dziennie zawieszał mi Windowsa XP, dopóki z niego nie zrezygnowałem), czy utrudniania życia użytkownikom porównywalny z MS Word czy MS Powerpoint. Problemem jest nie tylko to, że firma stara się zadowolić wszystkie grupy użytkowników jednym pakietem użytkowym. Problem leży w dużej mierze w tym, że programy mające z założenia wykonywać proste zadania (jak Word - edytor tekstów WYSIWYG) stały się wielkimi kombajnami mającymi za zadanie robić wszystko, albo przynajmniej o wiele za dużo. Sprawa ma się tak, jakby przy wytyczaniu zadań którym sprostać powinien dany program zapomniano narysować granicę, nikt nie zawęził jego funkcjonalności i pozwalając urosnąć jej do kolosalnych rozmiarów zamglił rdzenne założenia programu. Nie można oczywiście zapomnieć także o tym, że nad interfejsem każdego z tych programów pracował inny zespół i najwyraźniej na skutek braku komunikacji, różnice między interfejsami elementów tych samych pakietów użytkowych są zbyt rażące. Nawet nie ma sensu wymieniać wszystkich niedogodności, które sprawiają pakiety jak MS Office, zastanawiam się jednak czemu firma operująca olbrzymimi dochodami, która jak zostało dowiedzione podtrzymuje amerykańska gospodarkę, nie stara się uporać z tymi problemami. Sytuacja wygląda zupełnie jakby mówiono użytkownikom "kupiliście, to się cieszcie".

Internet Explorer, problem całego Internetu

Internet Explorer wymaga osobnego omówienia. Nie znam osoby, która jest w stanie zliczyć wszystkie poprawki i łaty na tę przeglądarkę. Specjaliści od spraw bezpieczeństwa internetowego radzą ludziom, którzy z tych czy innych względów zmuszeni są do korzystania z Windowsa, by nigdy nie korzystali z IE. Jest to pierwszy i bardzo istotny fragment zabezpieczania swojego komputera przed włamaniem.

Niestety większość internautów nadal korzysta z Internet Explorera, gdyż tak jest łatwiej i gdyż został on załączony przez producenta systemu i jest przez niego rekomendowany. Załóżmy jednak, zupełnie hipotetycznie, że nie należymy do tej grypy i chcemy korzystać z innej przeglądarki. Instalujemy ją, ustawiamy jako domyślną (co wcale nie oznacza, że w wielu przypadkach to nie IE będzie się uruchamiał kiedy klikniemy na jakiś link) i co dalej? Wypadałoby odinstalować zbędne oprogramowanie, z którego nie zamierzamy już korzystać. Tu jednak zaczynają się schody. Nie ma prostej metody pozbycia się IE z systemu. Istnieje program napisany przez pewnego australijskiego programistę który całkowicie usuwa Internet Explorera z Windowsa. Niestety jest to raczej program pokazowy, gdyż takie usunięcie, powoduje wstrzymanie pracy systemu i wymaga jego reinstalacji, a co za tym idzie, reinstalacji Internet Explorera. Tak więc nawet jeśli bardzo chcemy, nie jesteśmy w stanie pozbyć się tego sitka z systemu. Jedynym sposobem na uszczelnienie go jest całkowite zablokowanie wszelkiej komunikacji tego programu ze światem na domowym firewallu, z tym że zaleca się stosowanie ściany ogniowej produkowanej przez firmę inną niż Microsoft (wbudowany w Windowsa XP firewall pozostawia bardzo wiele do życzenia).

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego zasugerował ostatnio Amerykanom, by podczas surfowania po Internecie nie korzystali z przeglądarki Internet Explorer. Zalecenie takie znalazło się w raporcie opublikowanym przez podlegającą Departamentowi organizację US-CERT. Co ciekawe polski CERT, także opublikował takie ostrzeżenie.

Ceny produktów MS

Średnie zarobki Polaka wynoszą około 2230 PLN miesięcznie, Windows XP Home Edition kosztuje 1246,77 PLN. Microsoft Office 2003 występuje w szeregu odmian, wyliczmy chociaż kilka:

* dla uczniów i nauczycieli (Word 2003, Excel 2003, Outlook 2003, PowerPoint 2003) - 419 PLN,
* wydanie akademickie (Word 2003, Excel 2003, Outlook 2003, PowerPoint 2003, Access 2003) - 763 PLN,
* Microsoft Office Pro 2003 PL (Word 2003, Excel 2003, Outlook 2003, PowerPoint 2003, Access 2003 oraz Publisher 2003, Business Cointact Manager 2003, InfoPath 2003) - 2062 PLN.

Ciekawa technika stosowana przez firmę z Redmond przyzwyczaja dzieci już od najmłodszych lat do korzystania z produktów Microsoftu. Szkoły mogą za drobną opłatą przystąpić do projektu Academic Alliance, dzięki któremu ich uczniowie mogą brać do domu kopie oprogramowania Microsoftu i korzystać z niego póki się uczą. Nauczyciele też mają taką możliwość. Jeżeli szkoła nie przystąpiła do takiego projektu, to jak widać na przykładzie powyższych cen Microsoft ułatwia uczącym się i uczącym innych uczyć się swoich produktów po niższej, przystępnej cenie. Nie ma sensu dłużej się zastanawiać po jaki produkt sięgną dzieci kiedy wydorośleją. Szkoda tylko, że nie kupią go już po niższej cenie. Widać Scott McNeally miał rację mówiąc, że "pierwszy strzał jest zawsze za darmo". Takie uzależnienie jedynie wzmacnia monopolistę na jego pozycji króla rynku. Firmy tworzące oprogramowanie nie chcą tworzyć go na inne systemy, gdyż stanowią one bardzo mały procent rynku. Kiedy można trafić do mas ludzi tworząc oprogramowanie pod Windowsa, którego używa cały świat.

Bezpieczeństwo

Czy jeśli zaproponowałbym Wam kupno samochodu, bardzo drogiego samochodu, renomowanej firmy. Pięknego i reklamowanego jako bardzo szybki, z olbrzymią gamą akcesoriów, to kupilibyście go? Prawdopodobnie tak. Gdybym jednak powiedział, że przed wyjęciem kluczyków ze stacyjki musicie wyłączyć radio i poczekać aż silnik wystygnie, to czy nie zmienilibyście decyzji? Czy decyzja pozostałaby taka sama mimo moich nalegań byście przynajmniej raz dziennie dzwonili do mnie i sprawdzali czy nie odkryto kolejnych usterek w modelu samochodu, które mogą stanowić poważne zagrożenie dla jadących pojazdem?

Windows działa przecież w taki sposób. Jest przecież drogi i znanej na całym świecie firmy, szeroka gama kolorów interfejsu od razu uderza w oczy, nikt też nie zaprzeczy, że na ten właśnie system produkowana jest największa selekcja oprogramowania. Jednak za każdym razem kiedy dajemy rozkaz wyłączenia systemu musimy poczekać, wydaje się zupełnie jakby nie był to rozkaz, a raczej prośba. Przeważnie na taką prośbę, system zdecyduje się wyłączyć, znam jednak wiele wypadków kiedy miał inny pomysł. Co się stanie jeśli nie poczekamy i wyłączymy go sami za pomocą "wszechmocnego guzika" na obudowie? No cóż, za to producent oprogramowania nie może już być przecież odpowiedzialny. Nie tylko mogą zostać uszkodzone nasze dane lecz i sprzęt, jak np. dysk twardy. Czy ktoś słyszał kiedyś o podobnym systemie?

Mamy przecież jeszcze dziury systemowe. Tak, jest ich sporo. Naprawdę długo szukałem, lecz bezskutecznie. Nie znalazłem w Internecie ani jednej osoby która policzyłaby wszystkie poprawki wypuszczone przez Microsoft, chociażby na Windowsa XP i wszystkie jego komponenty. Jak można sprzedawać tak wadliwe oprogramowanie, by wymagało, średnio 2 poprawek dziennie. Kto może oczekiwać, że szary użytkownik będzie codziennie wchodził na oficjalną stronę, szukał poprawek, a następnie je instalował. Są oczywiście Service Pack'i, ale pomijając ich wątpliwą kompletność i wiarygodność, ukazują się z tak dużym opóźnieniem, że ciężko polegać jedynie na nich.

Dlaczego więc?

Powyższe punkty mogą wyglądać na mowę oskarżycielską. Niestety, taka jest prawda, a co najsmutniejsze, jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. Nie śmiem nawet marzyć o wyliczeniu wszystkich zarzutów. Nie miałoby to raczej sensu. Cały powyższy materiał miał jedynie rzucić odrobinę światła na to, za co wyszydzamy i wytykamy palcami.

Jeżeli jednak wszyscy tak nienawidzą Microsoftu, to czemu nadal korzystają z jego produktów? Na to pytanie jest prosta odpowiedz: z lenistwa i ze strachu. Sprawa ma się zupełnie tak samo jak w szkole. Zawsze mamy pilnych uczniów, którzy odrabiają pracę domową zaraz po szkole, ale co najważniejsze słuchają na zajęciach. Dzięki temu nie muszą uczyć się w domu. Większość oczywiście na lekcjach nie uważa i nadrabia to w domu, marnując swój wolny czas. Systemy takie jak Windows to właśnie ci "leniwi" uczniowie, którzy de facto okazują się bardziej pracowici od tych pilnych. W moim porównaniu, pilnymi uczniami niech będą użytkownicy Linuksa. Instalując system, musieli trochę się postarać, skupić się i zainteresować, ale po instalacji nastąpił czas wolny, relaks, a co najważniejsze, kolejna instalacja nie była konieczna przez bardzo długi czas. Przeciętny użytkownik Windowsa w swoim lenistwie, wybierając bardzo zawodny system, zaraz po lekkiej instalacji napotyka na pierwsze błędy. System go nie słucha i współpraca nie przebiega po jego myśli. Musi wciąż drążyć temat i zgłębiać zawiłe i źle wytłumaczone tajniki oprogramowania, lub po prostu pracuje wciąż odczuwając niezadowolenie.

Powyższy przykład ilustruje lenistwo użytkowników, drugim ważnym czynnikiem jest strach. Windows jest wszędzie, dzięki czemu sprawia wrażenie łatwego w nauce, bo nawet stara sąsiadka używa go by pisać listy do wnuczki. Linuks zaś jest przeważnie używany przez wyspecjalizowany personel, hobbystów i ekspertów, sprawia wrażenie czegoś co zostało stworzone dla wykwalifikowanych użytkowników. Sprawa ma się oczywiście inaczej, zaawansowani użytkownicy, przełamali strach na skutek frustracji powszechnie stosowanym oprogramowaniem, gdyż mieli wiedzę jako podstawę do przełamania tego strachu albo po prostu byli do tego zmuszeni.

Krążą oczywiście pogłoski o tym, że można mieć w pełni funkcjonalny system z rodziny Linuksów na starym, nawet dziesięcioletnim komputerze. Nie jest może aż tak kolorowo, ale jest to oczywiście możliwe, jednak w takim wypadku wymagana już jest wiedza wykraczająca poza kwalifikacje średniego użytkownika. Współczesne Linuksy (jak Ubuntu, Fedora Core, SuSE, Red Hat, Mandrake czy Debian) oferują nie tylko wsparcie techniczne, ale także w większości przypadków łatwą, graficzną instalację i możliwość pracy w systemie graficznym podobnym do tego znanego z Windowsa. Co najważniejsze, oferują pakiety darmowego oprogramowania o funkcjonalności przynajmniej zbliżonej do tej znanej nam z produktów dostępnych pod "okienka". Nie można też zapomnieć, że ceny samych systemów, jeżeli nie darmowe to we wszystkich przypadkach są kolosalnie niższe niż te oferowane przez Microsoft, dzięki czemu systemy te powoli zyskują sobie nowych zwolenników będąc po prostu łatwiej dostępnymi.

Jan Wieremjewicz
Piotr Filip Mieszkowski "

No to zaczynajcie masowy download ;) Polecam jeszcze wyszukiwarki internetowe.
_________________
www.terazwsieci.pl
 
 
 
kowal 



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2005
Posty: 570
Wysłany: 2006-02-21, 01:44   

no ciekawy post... szkoda tylko, że taki długi i nie dotrwałem do końca. w każdym razie, zna ktoś jakiś program do fakturowania na linuha?
 
 
kubofron 



Wydział: IE
Wiek: 26
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 127
Skąd: Opole
Wysłany: 2006-02-22, 19:18   

kowal, www.linuxdlafirm.pl , pozatym wiekszosc programow z windy da rade puscic na linie ;) pzdr
_________________

 
 
stingah 



Wydział: ZF
Zaproszone osoby: 5
Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2005
Posty: 1100
Skąd: przegub1042
Wysłany: 2006-02-22, 19:28   

Ja sam na razie mam 'biednego' Mandrakea 10.1 ale jak naprawie se sprzet (naped DVD) to se wrzuce Fedore 4 x86-64 yeah :P . Mam nadzieje ze bedzie obslugiwac mojego GF Go 6200 TC... Albo SuSE...? :P
_________________
Blog z grafiką
Zjdęcia @ Picasa
 
 
 
jul 



Wydział: Absolwent UE
Wiek: 28
Dołączył: 07 Mar 2005
Posty: 3015
Skąd: Sułów/Wrocław
Wysłany: 2006-02-22, 20:05   

Mandraka miałem później Mandrive(to samo, mandrake już nie istnieje), Starego Debiana, ale teraz rzadzi u mnie Ubuntu Linux x64 -> świetna dystrybucja, oparta na Debianie. pisałem juz o tym gdzieś, polecam, zwłaszcza początkującym.

ps. amule na ubuntu wyciąga mi więcej niż emule na windzie
_________________
www.terazwsieci.pl
 
 
 
kubofron 



Wydział: IE
Wiek: 26
Dołączył: 07 Lut 2006
Posty: 127
Skąd: Opole
Wysłany: 2006-02-22, 20:39   

ja polecam suse, mialem i baaardzo pozytywne wrazenia ;D jednak siedze na windzie bo nie ma problemow np z grami a nie mam cierpliwosci zeby kompilowac i emulowac soft pod winde ;) najlepszym emulatrem windy jest winda i nic tego nie zmieni ;) choc rpmy to duzy krok w linie i mam nadzieje ze bedzie to rozwijane. Bo moim zdaniem, to jedyna sensowna droga rozwoju wolnego oprogramowania, łatwosc obsługi i dostepność przedewszystkim ;) pozdrawiam niestety z xp :P
_________________

 
 
jul 



Wydział: Absolwent UE
Wiek: 28
Dołączył: 07 Mar 2005
Posty: 3015
Skąd: Sułów/Wrocław
Wysłany: 2006-02-23, 10:46   

no niestety to prawda jeżeli chce sie pograc trzeba nad tym posiedziec, ale jaka jest przyjemnoś jak sie odpali znane gierki na Linuksie ;)

Przyznaje, że sam tez siedze często na windzie. Niestety w niektórych przypadkach jest to konieczne (czytaj artykuł) dlatego jest ta zachęta, żeby to zmienic. ;)
_________________
www.terazwsieci.pl
 
 
 
kowal 



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2005
Posty: 570
Wysłany: 2006-02-23, 12:41   

ja mialem mandrake'a 10.x i było super dopóki mi laptop ze stołu nie spadł... bad blocki porobiły się na dysku i nie chcial odpalić - musialem zainstalowac winde, bo pod linuhem nie potrafiłem tego naprawić:(
 
 
jul 



Wydział: Absolwent UE
Wiek: 28
Dołączył: 07 Mar 2005
Posty: 3015
Skąd: Sułów/Wrocław
Wysłany: 2006-02-23, 13:39   

taka ciekawostka:

Dowiedziałem sie ostatnio na zajęciach (dziwne a jednak ;) ) dlaczego tego typu oprogramowanie nie jest wybierane przez przedsiębiorstwa... jednym z powodów jest brak serwisu i to jest jeden z głównych powodów. Taki informatyk nie weźmie oprogramowania (często o wiele lepszego i darmowego) bez możliwosci serwisu w razie co, bo poprostu nie chce ryzykowac i woli przeniesc ciężar odpowiedzialności na producenta. Tylko teraz nasuwa sie pytanie - co z niego za informatyk, no nie? ;)

Ciekawe, czy kiedyś Microsoft zejdzie ze sceny, hehe :lol: aż śmieszne to... chyba nie zejdzie ;)
_________________
www.terazwsieci.pl
 
 
 
stingah 



Wydział: ZF
Zaproszone osoby: 5
Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2005
Posty: 1100
Skąd: przegub1042
Wysłany: 2006-02-23, 14:08   

Jest jakis w miare życiowy klient DC++ na linuxa? Bo mam e-wro i nie chcialbym stracic tych wszystkich danych co sa na hubie e-wro :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

A jakies inne P2P?
_________________
Blog z grafiką
Zjdęcia @ Picasa
 
 
 
jul 



Wydział: Absolwent UE
Wiek: 28
Dołączył: 07 Mar 2005
Posty: 3015
Skąd: Sułów/Wrocław
Wysłany: 2006-02-23, 16:44   

DC nie znam, ale wiekszoś wiodacych programów ma swoje odpowiedniki emule-amule, azureus też jest na linuksa, bit torent itp.
_________________
www.terazwsieci.pl
 
 
 
kowal 



Wiek: 29
Dołączył: 14 Kwi 2005
Posty: 570
Wysłany: 2006-02-23, 17:57   

ja tam u siebie w biurze linuha instaluje:) kurde tylko nie wiem czy mi drukarke i skaner obsluzy... bo to lexmark wielofunkcyjny
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum pod opieką RedSun Media
W pełni funkcjonalne strony internetowe, pozycjonowanie Wrocław.
Sprawdź na jakich serwerach stoi forum!

Forum studentów UE Wrocław www.forumUE.pl

Administracja: jul, zork





forumUE.pl on Facebook