Wydział: Nie jestem z UE
Dołączyła: 15 Mar 2011 Posty: 1
Wysłany: 2011-03-15, 18:55 ZiF finanse i rachunkowość-OPINIE
Witam wszystkich,
chciałabym się dowiedzieć czegoś na temat w/w kierunku. Bardzo poważnie rozważam wybranie go. Jestem aktualnie studentką matematyki na PWr, jednakże kierunek nie przypadl mi do gustu, poszukuję czegoś bardziej przygotowującego do zawodu, no i nie ukrywam, że nie aż tak trudnego Wiadomo, wszędzie trzeba się uczyć, ale bez przesady Poszukuję opinii obecnych studentów, jakie macie wrażenia, jakie jest podejście do studenta, czy jest ciężko? Z góry dziekuję za wszystkie opinie
Wysłany: 2011-03-17, 18:17 Re: ZiF finanse i rachunkowość-OPINIE
sasia napisał/a:
jakie jest podejście do studenta?
Zależy wszystko od prowadzącego - jest wielu świetnych (którzy są dla studenta), ale spotkałem też sporo takich, co nigdy nie powinni nauczać (sami się powinni douczyć; to student jest dla nich).
sasia napisał/a:
czy jest ciężko?
Powiedziałbym, że jest średnio. Część przedmiotów można zaliczyć ucząc się dzień przed, do innych się trzeba o wiele bardziej przyłożyć - w każdym bądź razie nie miałem jeszcze przedmiotu, który byłby nie do zdania
sasia napisał/a:
jakie macie wrażenia?
Szczerze mówiąc to najbardziej pasuje mi tu słowo "ambiwalentne". Uczelnia daje spore możliwości, można się sporo nauczyć, ale ogólne wrażenie psuje paru prowadzących (no nie da się tu tego pominąć) i zamiłowanie uczelni do pobierania opłat od studentów
Co oznacza sformułowanie, że uczelnia ma zamiłowanie do wyciągania kasy od studentów?
_________________ "Studia? To były złudzenia... Nikt Cię bracie nie docenia. I nie będzie inżyniera... Studia?! A niech to cholera!"
Studia-Grzmiąca półlitrówka
Co oznacza sformułowanie, że uczelnia ma zamiłowanie do wyciągania kasy od studentów?
Warunki po 500 zł (chyba najwyższe we Wrocławiu!) - obojętnie, czy nie zdasz ćwiczeń, czy np. tylko egzaminu.
Do tego dochodzą opłaty za wf - mieliśmy (przynajmniej mój rocznik) do przerobienia 75h (w semestrze można było mieć max 30h), więc w teorii powinienem mieć 30+30+15. Niby wszystko w porządku, ale tak naprawdę na tej uczelni jest bardzo mało wfów po 15h (nie wszystkie dyscypliny, w porach, które często nie pasują), co doprowadzało do tego, że trzeba się było zapisywać na wf 30h i dopłacać za pozostałe 15. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to po to by wyciągnąć kasę Pomijam już to, że bardzo łatwo jest mieć warunek z wfu, tylko dlatego, że było się chorym, a usprawiedliwień bardzo często nie przyjmują.
Choć dla niektórych jest to spory plus - uczelnia woli dać po parę warunków (*500zł) niż kogoś wywalić
Co oznacza sformułowanie, że uczelnia ma zamiłowanie do wyciągania kasy od studentów?
Pewnie chodzi o warunki.
Nie wiem, mi się wydaje, że można się tu cały czas lenić a i tak wylecieć się NIE DA, a o warunek trzeba się prosić. Innymi słowy - czy jest ciężko? Nie. Jak do tej pory były dwa, słownie dwa przedmioty, do których naprawdę trzeba było się uczyć regularnie by zaliczyć. Do większości tak naprawdę można się przygotować na ostatnią chwilę, a potem, z palcem głęboko gdzieś, zdać wszystko. Żeby nie było - nie polecam takiego rozwiązania, choć sama częściowo stosuję i zawsze później żałuję tego bardzo, bo przy odrobinie wysiłku można by mieć super oceny. Niemniej jednak, da się i tak. Jeśli chodzi o porównanie do PWr - z tego co się orientuję: łatwiej, łatwiej, łatwiej.
Na razie dopiero 4. semestr, ale mam niemiłe wrażenie, że kierunek niby dobry, ale po nauczeniu Cię podstaw uczelnia daje Ci wybór - albo ciesz się dużą ilością wolnego czasu i powtarzającym się materiałem, albo wykorzystaj to i ogarnij się jak na finansistę przystało, czyli: znajdź pracę, praktyki czy coś, lub ucz się sam.
Może mam jeszcze za mało doświadczeń z tą uczelnią, może po prostu ostatni miesiąc zniechęcił mnie do studiów i moja opinia jest mocno podrasowana tymi odczuciami (które wkrótce mogą się zmienić), ale wydaje mi się, że aby coś naprawdę osiągnąć (czytaj: znaleźć sensowną pracę, nie mówię o nie wiadomo czym) trzeba umieć się samemu zmobilizować do pracy. Tzn. heh, śmiesznie to zabrzmiało - wiadomo, że wiedza sama na człowieka nie spłynie, że potrzeba wysiłku z naszej strony itd. Po prostu... mam wrażenie, że część przedmiotów jest niepotrzebna/źle zorganizowana.
Prowadzący jak napisał kolega wyżej, są ludzie, którzy naprawdę nie wiem przez jakie okrutne zrządzenie losu wylądowali na uczelni, są tacy, których pewnie będę wspominać przez lata za ogrom wiedzy, za pokorę, za charakter itp. itd. Ale to chyba jak wszędzie
A można nie ćwiczyć na WF-ie?
Bo w sumie mam zwolnienia w szkole od dawien dawna i raczej nie chciałbym niczego zmieniać...
_________________ "Studia? To były złudzenia... Nikt Cię bracie nie docenia. I nie będzie inżyniera... Studia?! A niech to cholera!"
Studia-Grzmiąca półlitrówka
Ale zwykłe lekarskie od pediatry, czy od jakiegoś specjalisty?
Bo słyszałem, że takie zwolnienia od WF-u daje tylko lekarz akademicki?
_________________ "Studia? To były złudzenia... Nikt Cię bracie nie docenia. I nie będzie inżyniera... Studia?! A niech to cholera!"
Studia-Grzmiąca półlitrówka
Od zwykłego lekarza może być, jedyny wymóg to to, że musisz mieć zwolnienie wpisane w studencką książeczkę zdrowia, którą dostajesz na początku studiów.
A odpowiedzcie mi na takie pytanie-ile wynoszą koszty studiów? Bo niby dzienne, ale pewno są jacyś profesorowie, którzy każą się uczyć z ich podręczników, które kosztują krocie w uczelnianej księgarni... Więc oprócz tych warunków, jakie koszty mogą wyskoczyć na studiach?
_________________ "Studia? To były złudzenia... Nikt Cię bracie nie docenia. I nie będzie inżyniera... Studia?! A niech to cholera!"
Studia-Grzmiąca półlitrówka
Zależy od tego ile jesteś w stanie wydać - możesz latać do księgarni i kupować wszystkie książki (majątek). Możesz zamawiać w bibliotece - nie zawsze Ci się uda, bo w końcu kto pierwszy, ten lepszy. Ogólnie dobrze jest od razu startować do kompa i wbijać się na bibliotekę, a jeśli nie uda się czegoś zdobyć - wstrzymać się na jakiś czas. Prawda jest taka, że do większości podręczników nigdy nie zajrzysz, nawet jeśli będą leżały u Ciebie na półce. Warto poczekać parę tyg po rozpoczęciu semestru, a potem dopiero szukać tych podręczników, z których naprawdę skorzystasz. Kupowanie w księgarni - wiadomo, uczciwe itd. ale kilkadziesiąt złotych za podręcznik. Korzystanie z punktów ksero - kilkanaście złotych za pozycję. Ebook - koszt zużytego prądu, ew. drukowanie jeśli już musisz.
Mi osobiście inne koszty bezpośrednio związane z uczelnią nie wyskakiwały. Jedynie ksero - nawet jeśli ma się własne notatki, czasem warto skorzystać z innych materiałów, np. notatek kolegów, którzy chodzili na korki. Ale to są generalnie groszowe sprawy. Poza tym to tylko sprawy bytowe - mieszkanie, opłaty, jedzenie, dojazd (do domu, na uczelnię) i tym podobne.
Ewentualnie, z doświadczeń znajomych - wizyta u lekarza, gdy komuś bardzo zależy na zwolnieniu z zajęć w danym dniu czy opłata za wf kiedy ktoś zapisze się na 30h a ma do wyrobienia tylko 15h.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum